Uzytkownik "Les P" napisal w wiadomosci
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst -> Wieczorem zadzwonil Morda.
> - Mam krew! - ryknal w sluchawke, jakby co najmniej odkryl Ameryke.
> Wkurwilem sie.
> - Czemu mi dupe zawracasz? Poinformuj o tym fakcie stacje krwiodawstwa.
> - Ale ja mam bycza krew! - nie ustepowal.
> - To idx na pastwisko, poszukaj sobie jalowki...
> - Egri Bikawer - mowi ci to cos? Caly karton, kilkanascie litrow prosto z
> Wegier. Ciotka przemycila... no nie pytaj , bo nie wiem jak. Co bys
> powiedzial na mala transfuzje? Chyba, ze wolisz ogladac dziennik?
> - Mowisz powaznie? To nie zarty? Poczekaj przyjacielu, usiadx wygodnie i
sie
> zrelaksuj. Morda, drogi przyjacielu, na boga, nie podejmuj zadnych
> pochopnych czynnosci. Oddychaj gleboko i cwicz mocna wole! Dzwoniles juz
do
> Szypra? -zamiast odpowiedzi uslyszalem stlumione - gul, gul, gul...
> Rzucilem sluchawke i pognalem na postoj taksowek. Mialem odrobine
> szczescia, wlasnie zaczela sie godzina policyjna, wiec nie czekalem dlugo,
> bylem na miejscu po kilkunastu minutach. Szyper dotarl wczesniej - po
> podlodze walalo sie juz kilka pustych butelek...
> "...Bylo nas trzech, w kazdym z nas inna krew" - ryczelismy na cale
gardla,
> idac cala szerokoscia Marszalkowskiej - prosto w objecia mroxnej nocy z
> rzadka rozswietlanej neonami PKO i ORBISU, a nieliczne patrole ZOMO na
nasz
> widok kryly sie po okolicznych bramach...
lubimy wspominac czasy martyrologii
z dietstwa?
czepilibysmy sie tu i owdzie,
ale tu zycie jakies jest,
cos sie dzieje, krew jest, odciski palcow
na bikawerze, hipnoza i falowa muzyka,
zamszaki i nierowne krawezniki
na osiedlu wysokim
braklo tylko biprostalu,
albo innej swojsko brzmiacej
nazwy (bo ja wiem: biprochem, cenzin, lagiewniki?)
aby przywolac miniona swietosc