quasi-biolog wrote:
> Zaniepokojony ponizsza wiadomoscia
> [ http://wiadomosci.onet.pl/1195650,11,item.html ]
> powtarzam swoje pytanie:
> Mam pytanie
> [sprowokowane tym: wiadomosci.onet.pl/1258584,2677,kioskart.html ]
> z zakresu bioetyki katolickiej: dlaczego Kosciol jest przeciwny
> zaplodnieniu in vitro?
Punktem wyjscia do moralnej oceny technik sztucznego zaplodnienia
jest rozwazenie wszystkich towarzyszacych im okolicznosci oraz konsekwencji,
jakie z nich plyna w odniesieniu do szacunku naleznego ludzkiemu embrionowi.
Dziecko nie jest rzecza, ktora nalezy sie malzonkom, nie moze byc
ono uwazane za wlasnosc. Jest raczej darem malzenstwa, i to "najwiekszym",
najbardziej zywym swiadectwem wzajemnego oddania sie bezinteresownego
rodzicow. Z tego tytulu dziecko ma prawo byc owocem aktu wlasciwego
milosci malzenskiej rodzicow i jako osoba od momentu swego poczecia
miec rowniez prawo do szacunku. Nie moze byc chciane, ani poczete jako
rezultat interwencji technik medycznych i biologicznych, poniewaz
oznaczaloby to sprowadzenie go do poziomu przedmiotu technologii naukowej.
Szczegolnie przy zaplodnieniu w probowce wszystko dokonuje sie poza
cialem malzonkow, za posrednictwem osob trzecich, od ktorych *kompetencji*
i *dzialan* zalezy powodzenie zabiegu. Oddaje sie wiec zycie i tozsamosc
embrionow w rece lekarzy i biologow.
Bedac wynikiem dzialan technicznych zaplodnienie takie, choc dokonuje sie
w kontekscie istniejacych faktycznie stosunkow malzenskich, jest pozbawione
sprzeczne z godnoscia rodzicielstwa oraz zjednoczenia malzonkow,
nawet jesli uczyniloby sie wszystko, by zapobiec smierci embrionu ludzkiego.
> Wydawac by sie moglo, ze chodzi tylko o problem utylizacji redundantnych
> zarodkow,
Owszem to jest powod...
Zwiazek miedzy zaplodnieniem w probowce a dobrowolnym usunieciem
embrionow ludzkich zachodzi zbyt czesto. Nie jest bez znaczenia,
ze w tych dzialaniach, posiadajacych cele pozornie przeciwne,
zycie i smierc podlegaja decyzji czlowieka, ktory w ten sposob
czyni sam siebie dawca zycia i smierci. To lekarz, uczony, nawet jesli
nie jest tego swiadomy, zajmuje miejsce Boga, czyni sie panem cudzego
przeznaczenia, arbitralnie decyduje o tym, ktory zarodek "nadaje sie"
do dalszego zycia, lub ma byc skazany na smierc.
..., ale nie jedyny (patrz nizej)...
> ale mimo tego, ze mozna go bardzo latwo wyeliminowac (generowac
> i implantowac zawsze pojedynczy zarodek; metoda znacznie wowczas podrozeje
> i znacznie dluzej trzeba bedzie czekac na efekty),
OT: Dluzej w jakim sensie?
Trzeba wykonywac kolejne iteracje calego procesu
sztucznego zaplodnienia?
> Kosciol pozostaje nieprzejednany... To o co w takim razie chodzi?
> O pobor nasienia w drodze grzesznej masturbacji?
Sztuczna inseminacja oraz zaplodnienie w probowce jest uznana za moralnie
niedopuszczalna, poniewaz zastepuje naturalny akt malzenski.
Pobor nasienia jako element tych dzialan jest takze moralnie
niedopuszczalny. Podobnie zaplodnienie heterologiczne jest cudzolostwem
niezaleznie od tego czy jest ono naturalne czy sztuczne.
Macierzynstwo zastepcze (czyli noszenie w ciazy genetycznie calkowicie,
lub w polowie nie swojego dziecka) jest niedopuszczalne z tych samych
wzgledow co zaplodnienie heterologiczne, poniewaz sprzeciwia sie jednosci
malzenstwa i godnosci prokreacji osoby ludzkiej. Jest obiektywnie niepelne
wobec obowiazkow wynikajacych chociazby z wiernosci malzenskiej.
> To tez mozna ominac: (...)
Nie mozna tego ominac.
Prosze, z calym szacunkiem dla Twojej wiedzy biologicznej
miarkuj swoja religijna ignorancje, ok?
Bezplodnosc jest *bardzo ciezka* proba dla malzonkow.
Ale nie powinni mimo wszystko zapominac, ze
"Takze wowczas, kiedy zrodzenie potomstwa nie jest mozliwe,
zycie malzenskie nie traci z tego powodu swojej wartosci.
Nieplodnosc fizyczna moze bowiem dostarczyc malzonkom sposobnosci
do innej, waznej sluzby na rzecz zycia osoby ludzkiej,
jak na przyklad adopcja, rozne formy pracy wychowawczej,
niesienie pomocy innym rodzinom czy dzieciom ubogim lub uposledzonym".
(Familiaris consortio).
|