Pawel napisal(a):
Zobaczmy co zes naprodukowal. Hmm... Mimo, ze tekst splagiatowales, rozumiem,
ze sie pod nim podpisujesz i podejmiesz wyzwanie jego ewentualnego
doprecyzowania (a doprecyzowac bedziesz musial baaardzo duzo, bo tekst jest
przerazliwie metny, wrecz belkotliwy) i obrony?
[ Na potrzebe dyskusji przyjmijmy stanowisko Kosciola w kwestii
czlowieczenstwa embrionu.]
> Punktem wyj�cia do moralnej oceny technik sztucznego
zap�odnienia
> jest rozwazenie wszystkich towarzysz�cych im okoliczno�ci
oraz konsekwencji,
> jakie z nich p�yn�
Ok.
> w odniesieniu do szacunku naleznego ludzkiemu embrionowi.
Co to jest "szacunek" (w sensie ogolnym, nie koniecznie zwiazanym z embrionem)?
> Dziecko nie jest rzecz�, ktora nalezy
Jak to "nalezy"? Sprecyzuj.
> si� ma�zonkom, nie moze by�
> ono uwazane za w�asno��.
Zaden czlowiek nie jest niczyja wlasnoscia. Tak sie przyjelo w panstwach
demokratycznych cywilizacji zachodniej. Szczegoly techniczne sposobu poczecia
nie maja tu zadnego znaczenia! Po co to tu podkreslasz?
> Jest raczej darem ma�ze�stwa,
Dzieci rodza sie takze poza malzenstwami. Czy w takim wypadku tez sa "darem"?
Czy dzieci niechciane tez sa "darem"?
Jakie praktyczne znaczenie ma bycie/nie bycie "darem" w kontekscie IVF?
> i to "najwi�kszy
> m",
> najbardziej zywym �wiadectwem wzajemnego oddania si�
bezinteresownego
> rodzicow.
W jakim sensie "bezinteresownego"?
Nawiasem mowiac: W scislym slowa tego znaczeniu, zedne swiadome
decyzje/zachowania motywowane czlowieka nie sa bezinteresowne. Za wszystkim
stoi przynajmniej interes emocjonalny (dazenie do szczescia/unikanie
nieszczescia)...
> Z tego tytu�u dziecko ma prawo by�
Jak to "prawo byc"? Calkowity bezsens!!! O prawie mozemy mowic tylko wtedy,
gdy sa konfrontowane czyjes checi/decyzje/dazenie/interesy z jakimis
potencjalnymi ograniczeniami. Ktos, kogo jeszcze nie ma, nie ma przeciez
wlasnych checi/decyzji/dazen/interesow, wiec nie moze miec tez zadnych praw!
*Prawo* to strefa wyboru w przestrzeni ograniczen i przymusow. Jesli cos/ktos
nie moze wybierac/decydowac, nie moze tez miec praw.
Zreszta, "miec prawo" to nie to samo co "miec obowiazek". Jesli nawet
twierdzisz, ze dziecko "ma prawo byc X" (gdzie X = "owocem milosci",
blondynem, bogaczem, Anglikiem itd.), to nie oznacza wcale ze nie moze byc
czymkolwiek innym niz X.
> owocem aktu w�a�ciwego
> mi�o�ci ma�ze�skiej rodzicow
Co to znaczy "akt wlasciwy milosci malzenskiej rodzicow"? Stosunek seksualny?
> i jako osoba od momentu swego pocz�cia
> mie� rowniez prawo do szacunku.
"Prawo do szacunku"? Sformulowanie bez sensu. Mozna najwyzej powiedziec, ze
ktos/cos "zasluguje na szacunek", "ma prawo domagac sie szacunku", "ma prawo
okazywac szacunek".
> Nie moze by� chciane,
Jak to nie?! Wielu ludzi CHCE dzieci i podejmuje swiadome dzialania w celu ich
posiadania. Nie wszystkim dzieci sie tylko przypadkiem przytrafiaja...
Do prawdy pojac nie moge, coz jest zlego w *chceniu* dziecka?
> ani pocz�te jako
> rezultat interwencji technik medycznych i biologicznych, poniewaz
> oznacza�oby to sprowadzenie go do poziomu przedmiotu technologii
naukowej.
Co to znaczy "przedmiot technologii naukowej"?
Dlaczego poczecie metoda IVF sprowadziloby (zdegradowaloby?) dziecko do tego
statusu?
Coz zlego jest w byciu "przedmiotem technologii naukowej"?
Czy czlowiek na ktorym prowadzi sie *jakiekolwiek* dzialania medyczne
gwarantujace mu zycie nie jest przez ten fakt sprowadzany do poziomu
"przedmiotu technologii naukowej", analogicznie jak wygenerowany metoda IVF
zarodek?
> Szczegolnie przy zap�odnieniu w probowce wszystko dokonuje
si� poza
> cia�em ma�zonkow,
I co z tego???
> za po�rednictwem osob trzecich,
I co z tego???
> od ktorych *kompetencj
> i*
> i *dzia�a�* zalezy powodzenie zabiegu.
I co z tego??? Przy jakichkolwiek dzialaniach medycznych powodzenie zabiegu
(tj. zycie ludzkie) zalezy od "dzialan i kompetencji osob trzecich"...
> Oddaje si� wi�c zycie i tozsamo�
> �
> embrionow w r�ce lekarzy i biologow.
I co z tego??? Zycie czlowieka na stole operacyjnym tez...
> B�d�c wynikiem dzia�a� technicznych
zapÅ�odnienie takie, choÄ� dokonuje siÄ
> �
> w kontek�cie istniej�cych faktycznie stosunkow
ma�ze�skich, jest pozbawio
> ne
> sprzeczne z godno�ci� rodzicielstwa oraz zjednoczenia
ma�zonkow,
Uzasadnij dlaczego.
> > Wydawac by sie moglo, ze chodzi tylko o problem utylizacji redundantnych
> > zarodkow,
> Owszem to jest powod...
Tu rozwazamy sytuacje, gdy tego problemu nie ma.
(ciach)
> > ale mimo tego, ze mozna go bardzo latwo wyeliminowac (generowac
> > i implantowac zawsze pojedynczy zarodek; metoda znacznie wowczas podrozeje
> > i znacznie dluzej trzeba bedzie czekac na efekty),
> OT: D�uzej w jakim sensie?
> Trzeba wykonywa� kolejne iteracje ca�ego procesu
> sztucznego zap�odnienia?
Tak. Jesli robisz tylko jeden zarodek (a nie ok. 8 jak normalnie) i jeden
implantujesz (a nie 3, jak normalnie), rzecz jasna znacznie wzrasta ryzyko
niepowodzenia. Jesli na ktorymkolwiek etapie zarodek padnie - wszystko trzeba
zaczynac od poczatku i za wszystko od nowa placic...
> > Kosciol pozostaje nieprzejednany... To o co w takim razie chodzi?
> > O pobor nasienia w drodze grzesznej masturbacji?
> Sztuczna inseminacja oraz zap�odnienie w probowce jest uznana za
moralnie
> niedopuszczaln�, poniewaz zast�puje naturalny akt
ma�ze�ski.
"Akt malzenski" = kopulacja?
Dlaczego zastapienie kopulacji ma byc moralnie niedopuszczalne???
Chodzi tu tylko o jakies rytualne pierdoly?
A jesli facet spusci sie w dziurawego kondoma w pochwie malzonki, a
zaplodnienie IVF dokona sie metoda GIFT
[ http://en.wikipedia.org/wiki/Gamete_intrafallopian_transfer ], to bedzie ok?
> Pobor nasienia jako element tych dzia�a� jest takze moralnie
> niedopuszczalny.
Znaczy sie: masturbacja = grzech, bez wzgledu na okolicznosci/motywy jej
dokonania? A jesli to zona zwali mezowi konia?
> Podobnie zap�odnienie heterologiczne jest cudzo�ostwem
> niezaleznie od tego czy jest ono naturalne czy sztuczne.
A to niby dlaczego?
> Macierzy�stwo zast�pcze (czyli noszenie w ci�zy
genetycznie ca�kowicie,
> lub w po�owie nie swojego dziecka)
A jesli matka zastepcza dla jakiejs pary bedzie siostra blizniaczka kobiety,
ktorej mezem jest brat blizniak mezczyzny?
> jest niedopuszczalne z tych samych
> wzgl�dow co zap�odnienie heterologiczne,
Czyli dlaczego???
> poniewaz sprzeciwia si� jedno�ci
> ma�ze�stwa
Niby dlaczego?
> i godno�ci prokreacji osoby ludzkiej.
Co to znaczy? Dlaczego?
> Jest obiektywnie niepe�ne
> wobec obowi�zkow wynikaj�cych chociazby z wierno�ci
ma�ze�skiej.
Dlaczego???
> > To tez mozna ominac: (...)
> Nie mozna tego omin��.
Jak to nie??? Wytrysk w dziurawa prezerwatywe w waginie zony lub wykonany
przez nia handjob omija przeciez problem grzesznej masturbacji!
> Prosz�, z ca�ym szacunkiem dla Twojej wiedzy biologicznej
> miarkuj swoj� religijn� ignorancj�, ok?
Nie ok. Po to zadaje wam pytania, zeby sie uczyc i zmniejszac swoja ignorancje
w tej dziedzinie.
Nawiasem mowiac: podejrzewam, ze moja wiedza na temat katolicyzmu jest nawet
nieco wieksza niz wiedza przecietnego polskiego katolika...
> Bezp�odno�� jest *bardzo ci�zk�*
prob� dla ma�zonkow.
> Ale nie powinni mimo wszystko zapomina�, ze
> "Takze wowczas, kiedy zrodzenie potomstwa nie jest mozliwe,
> zycie ma�ze�skie nie traci z tego powodu swojej
warto�ci.
> Niep�odno�� fizyczna moze bowiem dostarczy�
ma�zonkom sposobno�ci
> do innej, waznej s�uzby na rzecz zycia osoby ludzkiej,
> jak na przyk�ad adopcja,
A adopcja, czyli zaspokajanie "checi posiadania dziecka" za pomoca
czlowieczka, ktory nie zostal przeciez poczety w wyniku "aktu wlasciwego
milosci malzenskiej rodzicow", lecz powstal w wyniku dzialan "osob trzecich"
(tj. jego biologicznych rodzicow) nie jest niemoralne???
Uff... Koniec! Dobra, a teraz przetlumacz mi ten belkot na ZROZUMIALY JEZYK,
ok?
pozdrawiam
quasi-biolog
--
Wyslano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
|