Dnia 22.06.2005, o godzinie 19.42.08, na pl.pregierz, cysiek napisal(a):
>> I byloby wszystkim lepiej. Gospodarka by kwitla. Tak na zdrowy rozum. :)
> no wlasnie. z tym ze pomimo ze wiekszosc tego chce to wcale tak nie jest
> niestety. niby to truizm ale swietnie pokazuje ze ci co rzadza tak
> naprawde maja zdanie ludzi gleboko w d4.
No... :(
Cysiek na prezydenta! :)
>> Wytlumacz mi o co tak naprawde chodzi? Bo ja nie wiem. Z reguly jak nie
>> wiadomo o co chodzi to chodzi o kase... Czy o to wlasnie chodzi? Tylko
>> powiedz mi to szczerze jako przedstawiciel homoseksualistow.
> no jakos sie nieczuje upowazniony do wypowiadania sie w imienu ogolu
> homoseksualistow. a o co chodzi mnie osobiscie to juz +- tutaj pisalem.
> uogolniajac - o jakas elementarna sprawiedliwosc i prawo do zycia w
> swietym spokoju w taki sposob jaki sie uzna za stosowne.
Panstwo w zaden sposob nie ingeruje w zycie osobiste. Mozesz mieszkac z kim
chcesz, kiedy chcesz itd. Moze z druga osoba robic co chcesz jezeli nie
podpada to pod paragrafy. Mozesz zyc tak, jak uznasz to za stosowne.
>> Jak na razie chyba jedynym takim przywilejem jest... malzenstwo (z mojego
>> punktu widzenia pod katem malzenstwa w panstwie, to jedyny profit to
>> wspolne rozliczanie z zona - po prostu wspolny majatek i mozliwosc
>> dziedziczenia). Odbierzesz to nam? :) Bo chcecie chyba zrownania wszystkich
>> wobec prawa - a wiec i tych przywilejow.
> no ja mialem glownie na mysli to ze malzenstwu przysluguje mozliwosc
> wspolnego rozliczania,
IMO jezeli bedzie zgoda na jednoplciowe zwiazki to dadza ten przywilej
takze parom homoseksualnym.
> jakies dodatki na dzieci, wsparcie socjalne itp
IMO jezeli bedzie zgoda na adopcje przez homoseksualistow to beda takie
dodatki i dla nich. A tak naprawde te wsparcia socjalne sa naprawde
smieszne (jakies 40zl na dziecko kiedy na glowe w rodzinie przypada mniej
niz 500zl).
> itd.
Wiele dalej nie ma. :) Chyba...
> i, jak napisalem uwazam ze to sluszne. ja osobiscie to gwizdze na
> u;lgi podatkow jakies wspolne majatki itp itd. chodzi mi glownie o to ze
> by panstwo i prawo nie uznawalo mojego zyciowego partnera za osobe obca
A ja mam w dupie za kogo uwaza panstwo mnie i moja zone. Wiem, ze dla
panstwa jestem potrzebny jako podatnik i glosujacy. Osobistymi sprawami
niech sie lepiej nie zajmuje. Slub wzialem koscielny. Osobiscie by mi
wystarczyl.
> i abym nie byl zmuszony do zycia z kims na 'kocia lape'. tyle.
Nikt nie zmusza. ;))
>> Ale... o co chodzi z legalizacja konkubinatu. Jest przeciez malzenstwo,
>> prawda? Zwykly slub cywilny i zyje sie legalnie ze wszystkimi plusami i
>> minusami takiego wyboru. :)
> nu ale konkubinat to jednak nieco inne rozwiazanie prawne niz malzenstwo
> i ma inne plusy i minusy.
Pieniadze? :) Latwiej sie rozstac? :) Kaska, kaska, kaska...
> no wiesz, to ciezka sprawa faktycznie. kwestia adopcji zaiste jest dosc
> kontrowersyjna i sam sie nad tym dlugo zastanawialem. napewno wychowanie
> przez 2 osoby tej samej plci nie jest dla dziecka sytuacja idealna, ale
> czy jest gorsza ewentualnoscia niz dorastanie w i wychowanie przez dom
> dziecka? trzeba by to rozwazyc.
Jezeli badania beda, to beda nieobiektywne. Tak jak z homoseksualizmem.
> albo kwestia przyznania przynajmniej czesci praw rodzicielskich
> partnerowi biologicznego rodzica.
Znaczy? Adopcja i pozostawienie czesci praw rodzicom, ktorzy dziecka nie
chca? A po co? Dobrze zrozumialem?
> tez mozna by sie zastanawiac co bedzie
> lepsze dla dziecka.
Wiekszosc wyborow dokonanych w dziecinstwie zawaza na calym zyciu. Trudny
to temat...
> mysle ze prawde maja szanse objawic badania prowadzone w krajach, ktore
> adopcje przez pary homo wprowadzily.
Wybacz moj pesymizm, ale ja w to nie wierze. Dostaniesz sprzeczne
informacje. Od takich, ze homo wychowuja homo, ze homo wychowuja bi, po
takie, ze homo wychowuja hetero. I dodadza na dokladke, ze w hetero tez sie
homo i bi wychowuje. I badx tu madry.
> tylko na ich wyniki pewnie trzeba
> bedzie poczekac jeszcze czas jakis.
Zobaczymy.
>> Tak jak to, czy homoseksualizm jest choroba, czy nie.
> tylko jeszcze powiem ze dzis rozmawialem z pania psycholog o dlugoletnim
> doswiadczeniu terapeutycznym. stwierdzila ze w zadnym wypadku
> homoseksualizm niepowinien byc traktowany jako choroba badz zaburzenie.
To jedna opinia. I nie twierdze, ze bledna.
--
Pozdrawiam,
*Habeck*
/Kazda rzecz ma dwie strony. Fanatycy widza tylko jedna/
- Schutzbach
Dnia 23.06.2005, o godzinie 10.28.27, na pl.pregierz, cysiek napisal(a):
>> Panstwo w zaden sposob nie ingeruje w zycie osobiste. Mozesz mieszkac z kim
>> chcesz, kiedy chcesz itd. Moze z druga osoba robic co chcesz jezeli nie
>> podpada to pod paragrafy. Mozesz zyc tak, jak uznasz to za stosowne.
> a zalozmy przez chwile ze nie mieszkam w 2milionowej metropolii ktora
> daje mi pelne poczucie anonimowosci tylko w malym dziesieciotysiecznym
> miasteczku, albo zgola na wsi. myslisz ze dalej to co napisales jest prawda?
Tak. Chyba, ze wmieszamy w to mentalnosc ludzi. :)
Sama zmiana prawa pogladow nie zmieni. Ja jezdze szybciej niz 50km/h po
Warszawie, dlatego, ze uwazam takie ograniczenie za debilne (mimo, ze
teoretycznie jest dobre, ale nijak ma sie do praktyki).
> wiem ze to racej kwestia nie panstwa tylko swiadomosci ludzi.
No wlasnie. :) Chyba zaczne czytac posty w calosci, a potem komentowac. :)
> ale jednak
> panstwo w pewien sposob ta swiadomosc ksztaltuje i jesli udaje ono ze
> homoseksualisci nieistnieja to sprzyja ten fakt takim a nie innym postawom.
IMO nie tedy droga. Zmuszanie panstwa, a wiec i ludzi do ustepstw (bo na
dzien dzisiejszy to jest jak ustepstwo), bedzie generowalo niepotrzebna
zlosc i u jednej i drugiej strony. Takich swiatopogladowych zmian nie
zalatwia sie ustawa, ale raczej drobnymi, zmudnymi i powolnymi kroczkami.
Wystarczy zmienic swiatopoglad, a ustawy zostana przepchniete przez
heteroseksualistow. Homoseksualisci chodza jednak w siedmiomilowych butach.
>> IMO jezeli bedzie zgoda na jednoplciowe zwiazki to dadza ten przywilej
>> takze parom homoseksualnym.
> chyba nie - przeczytaj projekt tej ustawy
> http://ks.sejm.gov.pl/proc4/projekty/3664_p.htm
To jest projekt i wiem, ze to populistycznie zabrzmi, ale srodowiska
gejowskie _postulowaly_ wspolne opodatkowanie. Wiec sadze, ze w projektach
nastepnych ustaw w koncu sie to przeforsuje.
>> IMO jezeli bedzie zgoda na adopcje przez homoseksualistow to beda takie
>> dodatki i dla nich. A tak naprawde te wsparcia socjalne sa naprawde
>> smieszne (jakies 40zl na dziecko kiedy na glowe w rodzinie przypada mniej
>> niz 500zl).
> nu, a w takiej np Szwecji, ktora zwiazki homo zalegalizowala dawno,
> dodatki sa takie ze majac trojke dzieci mozna zyc niepracujac.
> i jakos
> pomimo ze zwiazki homo sa legalne to ludzie nadal sie zenia, kobiety
> rodza dzieci itp, itd. slowem - nikomu korona z glowy nie spadla.
I oby nie spadla. :) Wydawalo mi sie, ze to Ty pisales o tym, ze gwizdzesz
na takie gratisy jak dodatki. W PL latwo na nie gwizdac (te 40zl).
Normalnie bajka ta Szwecja. :)
>> A ja mam w dupie za kogo uwaza panstwo mnie i moja zone. Wiem, ze dla
>> panstwa jestem potrzebny jako podatnik i glosujacy. Osobistymi sprawami
>> niech sie lepiej nie zajmuje.
> a bedziesz tez mial w dupie co mowi panstwo jakby ci jej nie dali
> odwiedzac w szpitalu albo podjac decyzji o jej leczeniu gdyby sama nie
> mogla tego zrobic?
Ogolnie po przeczytaniu projektu ustawy spojrzalem na sprawe troche
glebiej. Nie byloby mi to w dupie.
> albo gdyby po twojej ewentualnej smierci zostala bez
> srodkow do zycia, bo caly spadek by przejela twoja rodzina? albo gdybys,
> z mocy prawa, zostal zmuszony do zeznawania przeciwko niej w procesie?
> itp, itd...
No jest tego rzeczywiscie o wiecej niz sobie wyobrazalem. Problem tylko w
tym, ze _nikt_ mi nie zagwarantuje tego, ze za tymi prosbami nie pojda
nastepne. Ze to tylko o to chodzi homoseksualistom. Ale projekt jest
bardzo... hmmmm... nie obrax sie... humanitarny. :)
>> Slub wzialem koscielny. Osobiscie by mi wystarczyl.
> no teraz chyba wystarcza koscielny? przynajmniej kosciele rzymskim (nie
> wiem jak u protestantow albo prawoslawnych)
Nie mowie o konkordacie i tym, ze slub koscielny implikuje cywilny. Przed
chwila wydawalo mi sie, ze wystarczylby mi koscielny, ale po przejrzeniu
ustaw juz wiem, ze nie. :)
>>>i abym nie byl zmuszony do zycia z kims na 'kocia lape'. tyle.
>> Nikt nie zmusza. ;))
> nie zmusza, ale na dobra sprawe nie ma innej mozliwosci :<
> no bo co - uwazasz ze ma sens fikcyjny ozenek z kobieta?
Mrugnalem okiem zza ekranu. :)
>> Jezeli badania beda, to beda nieobiektywne. Tak jak z homoseksualizmem.
> nie mozesz tego z gory zakladac. metodologia takich badan jest wlasnie
> pod tym katem skonstruowana aby mogly byc jak najbardziej obiektywne.
Beda obiektywne i badania przeciwnikow i oredownikow. :) Ze wzgledu na
metodologie - rozna metodologie wlasnie. :)
>>>albo kwestia przyznania przynajmniej czesci praw rodzicielskich
>>>partnerowi biologicznego rodzica.
>> Znaczy? Adopcja i pozostawienie czesci praw rodzicom, ktorzy dziecka nie
>> chca? A po co? Dobrze zrozumialem?
> zle - powiedzmy ze jeden z partnerow w zwizku jednoplciowym ma swoje
> biologiczne dziecko, ktore wspolnie wychowuja. i teraz czy dla dziecka
> bedzie epsze jesli 2 partner bedzie mial jakies prawa rodzicielskie czy
> jesli ich posiadal niebedzie?
Nie wiem. :)
>> Wybacz moj pesymizm, ale ja w to nie wierze. Dostaniesz sprzeczne
>> informacje. Od takich, ze homo wychowuja homo, ze homo wychowuja bi, po
>> takie, ze homo wychowuja hetero. I dodadza na dokladke, ze w hetero tez sie
>> homo i bi wychowuje. I badx tu madry.
> e, z tego co ja slyszalaem prowadzone w roznych miejscach i niezaleznie
> od siebie badania nie wykazaly istnienia korelacji pomiedzy orientacja
> seksualna rodzicow i dzieci.
Jestes przekonany, ze sa _zupelnie_ obiektywne? I zupelnie niezalezne? Nie
twierdze, ze osrodki robiace badania wspolpracuja ze soba. Moze po prostu
potwierdzaja (a moze chca potwierdzic) badania innych. Tak tylko dywaguje.
> tak ze tego bym sie najmniej obawial.
Bo ja sie obawiam, ze takie badania maja na celu udowodnienie z gory
zalozonej tezy. Tak jak badania mowiace, ze homoseksualizm to choroba.
> mysle
> ze wiekszym zagrozeniem dla dziecka wychowywanego przez 2 osoby tej saem
> plci moga byc problemy z identyfikacja z okreslona rola spoleczna i
> wzorcami meskosci i kobiecosci a takze jakies spoleczne napietnowanie.
O napietnowanie bym sie nie martwil, jak mentalnosc ludzi sie zmieni.
Zobacz jak jest w Szwecji. :)
>>>tylko jeszcze powiem ze dzis rozmawialem z pania psycholog o dlugoletnim
>>>doswiadczeniu terapeutycznym. stwierdzila ze w zadnym wypadku
>>>homoseksualizm niepowinien byc traktowany jako choroba badz zaburzenie.
>> To jedna opinia. I nie twierdze, ze bledna.
> nu jedna, ale juz ktoras z kolei podobna ktora uslyszalem od
> doswiadczonego specjalisty. natomiast przeciwne opinie padaja glownie z
> ust ludzi pokroju Pieknego Romana, Gadajacej Kaczki czy Ojca Dyrektora.
> o czyms to chyba jednak swiadczy.
Hej... To bylo nie fair. Tak populistycznie zes grzmotnal teraz. Teorie, o
ktorych Ty piszesz padaja z ust zatwardzialych antyreligijnych homosiow,
ktorych nie jeden homoseksualista by sie wstydzil. To chyba o czyms
swiadczy.
--
Pozdrawiam,
*Habeck*
/Kazda rzecz ma dwie strony. Fanatycy widza tylko jedna/
- Schutzbach
Dnia 15.11.2005, o godzinie 11.01.46, na pl.soc.religia, quasi-biolog
napisal(a):
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst -> Tytulem uzupelnienia:
> "(...) Jakiekolwiek manipulacje na organizmie czlowieka w embrionalnej fazie
> zycia w sposob jednoznaczny odrzucaja jakakolwiek mozliwosc manipulacji na
> organizmie ludzkim. - Polska Federacja Ruchow Obrony Zycia jest przeciwna
> zaplodnieniu in vitro, poniewaz kazdy czlowiek ma prawo do tego, zeby sie
> poczac i narodzic jako owoc milosci rodzicow, a nie w wyniku manipulacji
> specjalistow od roznych rzeczy - informuje prezes Polskiej Federacji Ruchow
> Obrony Zycia Mariusz Dzierzawski.
> (...)
> Fabrykowanie czlowieka to poczynanie go w oderwaniu od aktu milosnego, a
> poczynanie czlowieka w inny sposob niz naturalny nie jest na miare godnosci
> dziecka - konkluduje dr Czachorowski."
> za [ http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20051115&id=po01.txt ]
> Czy ktos moze mi rozszyfrowac o co chodzi w tym pokretnym toku rozumowania
> ("prawo", "owoc milosci rodzicow", "manipulacje"?)?
Prosze quasi... nie mow, ze nie rozumiesz (bo pachnie tu flejmem). Toc
wlasni Ty wymysliles rozgrzeszona prezerwatywe. :)
A na powaznie, to raczej pytaj teologow katolickich (a takich - z tego co
zaobserwowalem - na grupie nie znajdziesz), a nie szeregowych wyznawcow,
ktorzy moga miec odmienne zdanie od oficjalnego stanowiska. :)
Ja mam jeszcze jedno pytanko odnosnie tego problemu (i tak zupelnie w
oderwaniu od wyznania czy wiary). Na pewno pytanie trafia do dobrej osoby:
Czy sztuczne zapladnianie kobiet, ktore maja problemy z naturalnym
zaplodnieniem nie powoduje narastania problemu nieplodnosci?
--
Pozdrawiam,
*Habeck*
/Kazda rzecz ma dwie strony. Fanatycy widza tylko jedna/
- Schutzbach
Dnia 15.11.2005, o godzinie 11.42.16, na pl.soc.religia, Pawel napisal(a):
> Punktem wyjscia do moralnej oceny technik sztucznego zaplodnienia
> jest rozwazenie wszystkich towarzyszacych im okolicznosci oraz konsekwencji,
> jakie z nich plyna w odniesieniu do szacunku naleznego ludzkiemu embrionowi.
Nie lepiej podac linka?
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/zaplanujrodzine/invitro.html
Co sie dzieje z tymi ludxmi, ze ostatnio tak czesto plagiatuja? :)
--
Pozdrawiam,
*Habeck*
/Kazda rzecz ma dwie strony. Fanatycy widza tylko jedna/
- Schutzbach
Dnia 15.11.2005, o godzinie 12.03.30, na pl.soc.religia, Pawel napisal(a):
>>> Punktem wyjscia do moralnej oceny technik sztucznego zaplodnienia
>>> jest rozwazenie wszystkich towarzyszacych im okolicznosci oraz
>>> konsekwencji, jakie z nich plyna w odniesieniu do szacunku naleznego
>>> ludzkiemu embrionowi.
>>
>> Nie lepiej podac linka?
>> http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/zaplanujrodzine/invitro.html
> ot powtarzam, co przeczytalem, bo wuwuw lubia znikac.
>> Co sie dzieje z tymi ludxmi, ze ostatnio tak czesto plagiatuja? :)
> jak dodam IIRC na poczatku, to bedzie ok? ;)
Bosz... jak ekipa rzadzaca. ;)
--
Pozdrawiam,
*Habeck*
/Kazda rzecz ma dwie strony. Fanatycy widza tylko jedna/
- Schutzbach
Dnia 15.11.2005, o godzinie 12.49.12, na pl.soc.religia, quasi-biolog
napisal(a):
>> Prosze quasi... nie mow, ze nie rozumiesz
> Nic a nic nie rozumiem. Ty rozumiesz?
Ofkoz. Rozumiem czym sa slowa, o ktore pytasz i rozumiem w jakim kontekscie
zostaly uzyte. Dlaczego tak zostaly uzyte? To tez rozumiem.
Siedzisz w temacie i az trudno mi uwierzyc, ze pytasz sie na powaznie. :)
>> (bo pachnie tu flejmem).
> Co to jest "flejm"? (plomien?)
Tak. Flame (vel flejm) to plomien. A na grupach to dyskusja, ktora sie
zaczyna po to, aby sie popyszczyc, bo wiadomo, ze do niczego sie nie
dojdzie (z reguly rozpoczynana przez trolle - prosze nie bierz osobiscie!).
Tutaj najwyraxniej o to chodzi. :)
>> Toc
>> wlasni Ty wymysliles rozgrzeszona prezerwatywe. :)
> A co to ma do rzeczy? Nawiasem mowiac, grzesznosci "sztucznej"
antykoncepcji,
> przy jednoczesnym namaszczeniu metod "naturalnych", tez nie rozumiem...
"Rozgrzeszona prezerwatywa" to po prostu taki sam zabieg erystyczny jak
"prawo", "owoc milosci rodzicow", czy "manipulacje".
>> A na powaznie, to raczej pytaj teologow katolickich (a takich - z tego co
>> zaobserwowalem - na grupie nie znajdziesz),
> Hmmm... Zobaczymy. Swego czasu bywal tu jakis teologopodobny koles. No i
nasz
> drogi 1122 lubi sie bawic w apologete i adwokata Ciemnogrodu,
O... teraz widac od razu, ze to flejmogenny post byl. :)
> to moze on cos
> bedzie wiedzial.
Tia... A przynajmniej uznasz jego racje, czy po prostu bedziesz udowadnial,
ze racji nie ma nawet z jego punktu widzenia?
>Zreszta, kazdemu katolikowi wypadaloby rozumiec zasady na
> jakich opiera sie jego religia.
A kazdy Polak powinien znac zasady funkcjonowania panstwa (i najlepiej
wszystkie ustawy tez). Nie przesadzaj. Ludzie chodza na skroty, a takim
skrotem jest "nie, bo nie" (np. "nie, bo prawo zabrania"). Jak ktos chce
wiedziec wiecej to szuka i pyta.
>> a nie szeregowych wyznawcow,
>> ktorzy moga miec odmienne zdanie od oficjalnego stanowiska. :)
> Ach, ta - przyslowiowa wrecz - katolicka hipokryzja...
Klerwa... wiedzialem, ze chodzi o flejm.
[ironicznie] Ech... Katol to hipokryta bo:
albo slucha sie KRK we wszystkim (i nie przemawiaja do niego merytoryczne
argumenty), albo nie slucha sie KRK we wszystkim (bo przemawiaja do niego
merytoryczne argumenty). Czyli nie ma innej opcji (wylaczam niewierzacych i
niepraktykujacych - tych najprawdziwszych hipokrytow). Katolicy to
hipokryci jakby na nich nie patrzec. Quasi... a ja myslalem, ze Ty bardziej
merytoryczny jestes.
>> Ja mam jeszcze jedno pytanko odnosnie tego problemu (i tak zupelnie w
>> oderwaniu od wyznania czy wiary). Na pewno pytanie trafia do dobrej osoby:
>> Czy sztuczne zapladnianie kobiet, ktore maja problemy z naturalnym
>> zaplodnieniem nie powoduje narastania problemu nieplodnosci?
> Nic mi na ten temat nie wiadomo.
A dziedziczenie? Cos o tym powinienes wiedziec... Powaznie pytam, a linki z
wikipedii nic nie wyjasniaja. Czy moze za wczesnie na tego typu dywagacje,
bo dzieci z probowki nie maja jeszcze wlasnych dzieci?
> Z tego co znalazlem o IVF wynika jedynie, ze:
I nic z tego nie wynika apropos dziedziczenia bezplodnosci.
--
Pozdrawiam,
*Habeck*
/Kazda rzecz ma dwie strony. Fanatycy widza tylko jedna/
- Schutzbach
Post subject: Moja matke co to obraczki dla niej problem
Posted: 2006-06-24 12:39:31
Replies: 0 Views: 0
Dnia 24.06.2006, o godzinie 12.31.35, na pl.pregierz, coaster napisal(a):
> Ja juz sily ku.... nie mam.... to koszmar a nie najpiekniejsza chwila w
> zyciu.
A kto Ci bzdur nagadal, ze to najpiekniejsza chwila w zyciu? :)
--
Pozdrawiam,
*Habeck*
/Kazda rzecz ma dwie strony. Fanatycy widza tylko jedna/
- Schutzbach
Post subject: Moja matke co to obraczki dla niej problem
Posted: 2006-06-24 13:03:01
Replies: 0 Views: 0
Dnia 24.06.2006, o godzinie 12.59.07, na pl.pregierz, Myjk napisal(a):
>> Nie mialem okazji i nie mam ochoty sie przekonywac. :)
> Ja tez jeszcze nie, ale slyszalem ze to fajna sprawa.
> Po za tym, ja sie zajebiscie bawilem na slubie.
> O weselu nie wspomne...... :>
Ja tez sie zajebiscie bawilem na slubach i weselach. Ale wlasne bylo (mimo
zajebistej zabawy) meczace. :)
--
Pozdrawiam,
*Habeck*
/Kazda rzecz ma dwie strony. Fanatycy widza tylko jedna/
- Schutzbach
Post subject: Moja matke co to obraczki dla niej problem
Posted: 2006-06-24 13:12:23
Replies: 0 Views: 0
Dnia 24.06.2006, o godzinie 13.03.12, na pl.pregierz, Myjk napisal(a):
>> Ja tez sie zajebiscie bawilem na slubach i weselach.
>> Ale wlasne bylo (mimo zajebistej zabawy) meczace. :)
> Strasznie meczace! Musialem udawac ze pije wodke!!
> To byla straszna trauma!
Musialem pic wodke!
> PS cholera, dzisiaj ide na wesele...
> na szczescie wody juz pic nie musze. ;>
Wodka lepsza.
--
Pozdrawiam,
*Habeck*
/Kazda rzecz ma dwie strony. Fanatycy widza tylko jedna/
- Schutzbach
You can post new topics in this forum You can reply to topics in this forum You cannot edit your posts in this forum You cannot delete your posts in this forum You cannot post attachments in this forum