|
Zaniepokojony ponizsza wiadomoscia
[ http://wiadomosci.onet.pl/1195650,11,item.html ]
powtarzam swoje pytanie:
Mam pytanie
[sprowokowane tym: wiadomosci.onet.pl/1258584,2677,kioskart.html ]
z zakresu bioetyki katolickiej: dlaczego Kosciol jest przeciwny zaplodnieniu
in vitro?
Wydawac by sie moglo, ze chodzi tylko o problem utylizacji redundantnych
zarodkow, ale mimo tego, ze mozna go bardzo latwo wyeliminowac (generowac i
implantowac zawsze pojedynczy zarodek; metoda znacznie wowczas podrozeje i
znacznie dluzej trzeba bedzie czekac na efekty), Kosciol pozostaje
nieprzejednany... To o co w takim razie chodzi? O pobor nasienia w drodze
grzesznej masturbacji? To tez mozna ominac: mezczyzna ejekuluje w prezerwatywe
podczas waginalnego stosunku z kobieta (aby rozgrzeszyc ta procedure mozna
pozbawic kondom grzesznych wlasciwosci antykoncepcyjnych robiac w nim
nieznaczna dziurke), a nastepnie pobiera sie z niej sperme. Czy to wystarczy?
Czy moze jeszcze potrzeba jakichs proceduralno-prawnych gwarancji, ze metoda
ta (a takze metoda sztucznej inseminacji sperma dawcy z banku nasienia) nie
zostanie wykorzystana przez lesbijki...
Nie rozumiem tez dlaczego KrK sprzeciwia sie (na dzien dzisiejszy czysto
hipotetycznemu) reprodukcyjnemu klonowaniu ludzi?
pozdrawiam
quasi-biolog
--
Wyslano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
|